*Zander*
Noc była czarna jak smoła, a moje kroki przyspieszyły, gdy schodziłem po schodach do piwnicy. Ukryte głęboko w domu stada, to było moje sanktuarium – moja sekretna komnata. Nikt nie ośmielił się tu wejść, zresztą niewielu wiedziało o jej istnieniu. Tylko nieliczni, zaufani członkowie starej gwardii, byli świadomi jej obecności.
Docierając do ciężkich drzwi, popchnąłem je i wślizgnąłem się






