*Selena*
Obudziłam się przy dźwiękach świergotu ptaków i złotych promieni porannego słońca, które delikatnie przesączały się przez okno. Mimo to, Zander wciąż nie wrócił od wczorajszego wieczoru. Ukłucie niepokoju wkradło się do mojej piersi, ale burczący żołądek szybko przypomniał mi o innych priorytetach.
Położyłam dłoń na brzuchu, uspokajając moje nienarodzone dziecko, myśląc o moim starszym sy






