Perspektywa Gabriela
– Gabrielu? – usłyszałem, jak ktoś woła moje imię.
Jęknąłem i przewróciłem się na bok. – Jeszcze pięć minut.
Ktoś zachichotał. – No dalej. Jest już pierwsza po południu.
– Kłamiesz – wymamrotałem.
– Uwielbiam spać tak samo jak ty, ale musisz wstawać – powiedział ktoś i znów się zaśmiał. – Mama Nicka robi nam lunch, a ja niecierpliwię się, żeby zacząć zaklęcie.
Otworzyłem oczy






