PUNKT WIDZENIA MIRACLE
– Co ty robisz, tak serio? W ogóle tego nie czaję! – syczy Matthew, chodząc tam i z powrotem tuż przede mną.
Wcześniej przyprowadził mnie z pokoju Caina i posadził na kanapie, zanim zaczął mnie karcić. Od tamtego czasu chodzi w tę i we w tę.
Patrzenie na niego w takim stanie przyprawia mnie o ból głowy.
Spoglądam na swoje dłonie ułożone na kolanach. Wciąż czuję dotyk Cai






