– Co ty tu robisz? – Stałam w progu z uchylonymi drzwiami i sercem w gardle.
– Zamknij drzwi – rozkazał jego chropowaty głos, gdy wstał. Głową niemal dotykał mojego sufitu.
Na moje osiemnaste urodziny ojciec wyrzucił mnie ze swojej rezydencji. Chciał to zrobić od dnia moich narodzin, ale nie mógł, dopóki nie osiągnęłam pełnoletności. Po tym przeniosłam się do klitki w domu watahy, małego pokoiku z






