— Nie ruszaj się. — Dłoń pchnęła mnie z powrotem na łóżko, gdy z gwałtownym wdechem spróbowałam się zerwać. Chciałam zapytać dlaczego, ale gardło odmówiło posłuszeństwa, a wargi nie chciały drgnąć.
Potem pochłonęła mnie ciemność. Głosy docierały do moich uszu w różnych odstępach czasu, ale mrok nie ustępował.
— Nie ruszaj się, do cholery! — wykrzyknął ten sam głos, gdy po długim czasie wyrwałam si






