– Jak masz na imię? – Gruby palec musnął moją twarz, gdy się podnosiłam.
Zadrżałam, lecz dreszcz ten był raczej skutkiem pieszczącego mnie głosu niż chłodu. Mówił cichym, rezonującym głosem, który otulał mnie niczym ciepły i ciężki koc. Jeśli jego obecność była jak dom, to jego niski, wyrazisty głos był jak uścisk.
Mimo to nie mogłam otrząsnąć się z wrażenia, jakie na mnie wywierał. Otaczała go za






