Obudziły mnie krzyki, wrzaski i gorączkowe walenie do drzwi. Pospieszyłam do nich i zobaczyłam, że wojownik stacjonujący przed moimi drzwiami jest w amoku. Gdy wyszłam, ludzie w pośpiechu opuszczali dom watahy.
– Zostaliśmy zaatakowani – poinformował mnie mężczyzna. Zamrugałam dwa razy, żeby się upewnić, że nie śnię i że się nie przesłyszałam. Kto śmiałby zaatakować Srebrny Księżyc? Jakby słysząc






