*CAHIR*
– Stary, prawie ci zazdroszczę. – Aristo zwalił się na krzesło, wchodząc do mojego gabinetu bez pukania. – Gratulacje, chłopie!
Coś było nie tak z Aristo. Coś, czego nie potrafiłem określić.
– Nie wchodzi się tak do mojego gabinetu, Aristo. – Mój ton był opanowany, ale ten rażący brak szacunku rozdrażnił mojego wilka. – Następnym razem, gdy to zrobisz, możesz skończyć jako kaleka.
– Och… –






