Na moje słowa szarpnął głową do tyłu, a na jego czole na sekundę pojawiła się zmarszczka, po czym przełknął ślinę; jabłko Adama poruszyło mu się na gardle. – Nie mam w zwyczaju ochraniać tych, których nienawidzę.
– Skąd miałabym to wiedzieć, skoro cię nie znam? – Wyrzucił z siebie krótki, pozbawiony wesołości śmiech, od którego zaschło mi w ustach. Śmiech ucichł równie szybko, jak się zaczął. Spoj






