W ciągu minuty, która zajęła mi przetrawienie tego, co widziały moje oczy, Irene wrzasnęła i odepchnęła Betę Jacksona. W mgnieniu oka wygładzała spódnicę, a Todd, Beta, zapinał dżinsy. Był najlepszym przyjacielem Jacksona, a jednak…
– Co tu robisz? – warknęła Irene, piorunując mnie wzrokiem.
– Dziecko… – Spojrzałam na jej brzuch i wybuchnęłam śmiechem.
– Ty szalona suko! – Jej wzrok powędrował do






