*IRENA*
Chodziłam po pokoju nerwowo, wgryzając się zębami w palce. Straciłam Jacksona. To było irytujące, ale nie byłam zbyt smutna, bo przestał być nagrodą w momencie, gdy go zdobyłam. Po pierwsze, nie był w moim typie, ale matka nauczyła mnie, żeby celować w mężczyznę z największą władzą, takiego, który zapewni mi bezpieczne, wygodne życie bez względu na wszystko.
To było głupie z mojej strony,






