Kiedy się obudziłam, wyczułam wyraźne napięcie w powietrzu. W biurze było ciemniej niż wtedy, gdy tu weszłam, a na brodzie miałam ślinę, którą pospiesznie wytarłam, gdy Valens się do mnie odwrócił.
– Już wstałaś? – powiedział z drobnym uśmiechem.
– Tak, co się dzieje? – W biurze panowała cisza, ale bez powodu czułam niepokój. – Nie jest ci za ciemno, żeby widzieć? – zapytałam, podnosząc się.
– Źle






