Troje z nas przeszło przez szczątki dziury, którą zrobiliśmy w wejściu. Po krótkiej debacie Lorenzo powiedział, że może się ukryć i żebyśmy się o niego nie martwili. Uruchomił drugiego drona, którego miał, i ten unosił się nad nami. Keenan i ja szliśmy na przedzie, a Marek tuż za nami.
Kiedy weszliśmy do środka, z drugiego piętra padło kilka strzałów. Poprawiłam postawę, przykucnęłam i oddałam kil






