Wpatrywałem się w papiery w mojej dłoni. Ria, jakimś cudem, załatwiła sobie wcześniejsze wypisanie ze szpitala. Pod warunkiem, że będzie przychodzić co tydzień, aby upewnić się, że wszystko się prawidłowo goi, pozwolili jej wrócić do domu.
Teraz staliśmy przed czarnym SUV-em, który miał nas zawieźć do mojego brata. Jej dłoń wsunęła się w moją i ścisnęła ją. Tak naprawdę to ona powinna się bać. Zam






