Podjechaliśmy na lotnisko w rekordowym czasie. Keenan unikał więcej niż jednego gliniarza i przejechał na czerwonym świetle każde światło po drodze. Otwierając na oścież drzwi, Lec i ja upewniliśmy się, że szybko sprawdzimy teren, zanim wypuścimy Keenana i Rię. Tak na wszelki wypadek, gdyby musiał odjechać z nią samochodem.
– No proszę, proszę. Zajęło wam to dość długo.
Lorenzo podjechał do nas, u






