Punkt widzenia Sabriny:
Król wyprowadził mnie z zamku przez tylne drzwi, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Przed nami ciągnęła się długa, zwężająca się ścieżka, na końcu której wznosiła się szklana kopuła. Spojrzałam w górę, na sklepienie, przez które widziałam niebo i gęste liście pnączy.
I słońce.
Odwróciłam się do króla, lekko zaniepokojona. – Słońce świeci, Wasza Wysokość.
– Ach, to? – R






