Perspektywa Sabriny;
Ogień w kominku dogasał, rzucając miękkie, tańczące cienie po królewskiej sypialni.
Leżałam na łóżku, a on wcierał leczniczą maść w moje plecy i pomagał rozmasować obolałe mięśnie.
"Nie musiał być dla mnie taki szorstki" – wymamrotałam, wciskając twarz w poduszkę. "Był taki złośliwy. Jakbym zrobiła coś, żeby go zranić. I nie mówię tu o jego wężu, nie o to chodzi".
Król westchn






