Zanim Monte zdążył wejść na peron, Ken go dopadł.
– Puść mnie. – Monte desperacko się szarpał i krzyczał w stronę przechodniów: – Pomocy! Ktoś próbuje mnie porwać.
Przechodnie spoglądali ostrożnie.
– Nie porywam go. – Ken uśmiechnął się do przechodniów. – Jestem policjantem po służbie. Ten człowiek jest zamieszany w gigantyczny transnarodowy hazard i pranie brudnych pieniędzy, i planuje ucieczkę.






