Charity zawahała się przez kilka sekund, zanim wyciągnęła rękę. – Pomogę ci.
– Nie. Założę protezę i pójdę sam. – Nieważne, jak gruboskórny był Chester, wciąż czuł się zakłopotany.
Poza tym nie mógł zbytnio kłopotać Charity. A jeśli pomyśli, że jest uciążliwy, skoro dopiero zaczęli się spotykać?
– Daj spokój. Zakładanie protezy zajmuje tyle czasu, a potem znowu będziesz musiał ją zdjąć. – Charity






