Następnego ranka Nathan poruszył się, gdy promień słońca przedarł się przez żaluzje.
Jego powieki zatrzepotały i otworzyły się.
Już rozbudzony, wyczuł, że ktoś śpi w jego ramionach. Ta osoba ładnie pachniała.
Uświadomił sobie, że to Michelle, wciąż pogrążona w głębokim śnie.
Wspomnienia z zeszłej nocy zalały jego umysł. Zamknął na chwilę oczy, czując rezygnację.
A więc to nie był sen. On i Michell






