Gilberto wpatrywał się w stojącego przed nim mężczyznę, który uniósł szyję, a jego twarz poczerwieniała.
Światło było słabe, co utrudniało wyraźne dostrzeżenie jego mimiki.
– Dałem ci tylko jedną szansę! – głos Gilberta był lodowaty.
Oczy Brocka były przekrwione, a on obiema rękami zacisnął się na nadgarstku Gilberta, potrząsając głową: – Nie, to nie ja.
Usta Gilberta zamieniły się w prostą linię,






