W słabym świetle Carsen przycisnął Carolyn do materaca. Przytrzymał jej dłonie i uniósł je nad głowę, a następnie całował głęboko i delikatnie w usta.
Być może to pocałunek mężczyzny był zbyt delikatny, bo Carolyn zaczęła na niego reagować, wydając od czasu do czasu ciche jęki.
Atmosfera późną nocą była niejednoznaczna. Pocałunki mężczyzny lądowały na jej czole, czubku nosa, ustach i jasnej szyi.






