Tiffany wyszła z łazienki po prysznicu i zobaczyła mężczyznę siedzącego na sofie, który patrzył na nią z posępnym wyrazem twarzy.
Przestraszyła się i instynktownie zasłoniła piersi. – Jak się tu dostałeś? Przestraszyłeś mnie na śmierć!
Mężczyzna przycisnął język do zębów trzonowych. – Madeleine miała wypadek, a ty to zleciłaś.
To jest zdanie twierdzące, nie przeczące.
Tiffany zachichotała i podnio






