Dalton pocieszył Nancy: – Może powinniśmy już wracać?
– Nie! – Nancy poczuła, że zareagowała zbyt gwałtownie. Zacisnęła usta i powiedziała: – Nie trzeba, już mi dobrze, tylko się trochę wystraszyłam. Nie psujmy zabawy Zoey i reszcie.
Dalton otarł jej łzy dłonią i rzekł: – Nawet perły lecą, a ty mówisz, że nic się nie stało.
Nancy skinęła głową: – Russell planował współpracę z panem Murillo, prawda






