Perspektywa Sereny
W momencie, gdy słyszę te słowa – „Gdyby pojechała do Mediolanu, mogłaby się zorientować, że ktoś już ją zastępuje” – coś we mnie pęka. Nie siedzę i się tym zadręczam. Działam.
Ledwo Mia zdąża oderwać wzrok od laptopa, gdy otwieram drzwi do jej biura, zatrzaskując je za sobą z większą siłą, niż to konieczne.
– Powiedz mi, co tu się, do cholery, dzieje – żądam, moim głos jest






