Perspektywa Billa
Obserwowanie Calvina, jak tulił dziś Eliasza w ramionach, poruszyło we mnie coś. To nie była zazdrość – a przynajmniej nie ta gorzka odmiana. To było bardziej jak tęsknota. Widząc go tak spokojnego, tak zakorzenionego w tym nowym rozdziale jego życia, uświadomiłem sobie, jak bardzo byłem pochłonięty pracą, rozproszeniami i wszystkim innym, tylko nie ludźmi, którzy są dla mnie na






