Perspektywa Sereny
W chwili, gdy słyszę kroki, wiem, że nie jesteśmy sami.
Stevie i ja przez moment nie ruszamy się. Siedzimy jak zamurowane, ledwo oddychając, nasłuchując. Kolejny dźwięk – tym razem bliżej. Ktoś tu jest.
Potem, tak szybko, jak się zaczęło, wszystko ustaje.
Z radia przypiętego do paska strażnika przy tylnej bramie dobiega trzaskający głos. „Ruch po zachodniej stronie. Sprawdzamy






