Perspektywa Stevie
Telefon dzwoni tuż po północy.
Prawie nie odbieram.
Elijah wreszcie zasnął godzinę temu i miałam nadzieję na choćby jeden porządny ciągły sen. Ale wibracja telefonu na szafce nocnej przeszywa mnie dreszczem.
Nikt nie dzwoni tak późno, chyba że to złe wieści.
Sięgam po telefon, ledwo zerkając na ekran, zanim odbieram. – Halo?
Głos, którego nie rozpoznaję, wypowiada moje imię. –






