Perspektywa Billa
Ignoruję ból w żebrach, przepychając się przez drzwi do biura Calvina. Każdy krok wysyła tępy, piekący ból w bok, ale nie zwalniam. Nie mam teraz cierpliwości do słabości.
Calvin i James są już przy stole, pochyleni nad laptopem, pogrążeni w dyskusji. Spoglądają w górę, kiedy wchodzę, ale nie przejmuję się powitaniami.
Z trzaskiem kładę grubą teczkę na stole. Kartki przesuwają






