Perspektywa Sereny
Dźwięk cichego chichotu i szelest koców wyrywają mnie ze snu. Przez chwilę myślę, że śnię, ale potem słyszę coś jeszcze – głos Billa. Niski, kojący, ale podszyty napięciem.
Otwieram oczy, mrużąc je w porannym świetle przesączającym się przez zasłony. Kołyska bliźniaków stoi kilka stóp dalej, a obok niej stoi – bardzo ostrożnie trzymając jedno z nich – Bill.
Jedno ramię.
Drug






