Tang Ruochu i Lu Shengyao poczuli się niezręcznie.
Właściwie nie zamierzali wtrącać nosa w cudze sprawy. Po prostu przechodzili obok, a tamci byli bardzo głośni.
Dlatego nie mieli wyboru i musieli to usłyszeć.
Shen Qian zastygła na moment, po czym szybko otarła łzy. Zawołała w oszołomieniu: – Siostra Ruochu.
Tang Ruochu posłała jej drobny uśmiech. – Witaj.
Jej głos brzmiał zwyczajnie i z dystansem






