– Nie widzieliśmy się kilka dni, a ty już życzysz mi choroby? – Jeffrey dźgnął Samuela w czoło, zachowując ten sam przekorny ton co zawsze. – Czy nie tak właśnie wyglądasz, kiedy próbuję cię rano dobudzić?
Samuel nie odpowiedział.
Jego poranna gnuśność w niczym nie przypominała tego, jak tata zachowywał się w tej chwili.
– Nie możesz zostać w domu, zamiast jechać w kolejną podróż służbową? – Samue






