Im bardziej Karen się tak zachowywała, tym większe poczucie winy ciążyło na sercu Maxa.
'Chciałbym, żeby po prostu mnie obwiniła, nakrzyczała na mnie, nazwała mnie draniem, na którym nie można polegać' – pomyślał Max.
– Max, nie idealizuj drogi, której nigdy nie wybrałeś – powiedziała Karen. – Gdybyśmy wtedy nie zerwali, kto wie? Może teraz bylibyśmy dla siebie zupełnie obcy.
Max potrząsnął głową.






