Oczy Amelii rozbłysły łagodnym uśmiechem, a w jej spojrzeniu skierowanym na Rebeccę malowało się szczere ciepło i satysfakcja.
– Dlaczego się uśmiechasz? – zapytała Rebecca, czując lekkie zakłopotanie pod wzrokiem matki.
– Gdyby to była dawna ty, nie załatwiłabyś tego w ten sposób – powiedziała Amelia, jak zawsze bezpośrednia wobec córki. – Walczyłabyś z Michaelem na noże, dopóki Kevin w końcu nie






