Gdy zmagała się ze swoimi myślami, jej wzrok padł na Stephena. Z dystansem i uprzejmym tonem powiedziała: – Dziękuję za to, co zrobiłeś dziś wieczorem.
Oddzielała przysługi od urazów grubą kreską.
Nienawiść to nienawiść.
Pomoc to pomoc.
– Tylko „dziękuję”? Czy to nie trochę słabe? – przeciągał słowa Stephen, przyglądając jej się spokojnie zza okularów.
Karen odparła: – To szczyt mojej szczerości.






