Serce Zaydena podskoczyło, gdy Stephen go wywołał, a jego oczy wypełniły się strachem.
Wciąż pamiętał, jak Stephen potraktował go ostatnim razem.
– P-Panie Hanson – wydukał Zayden, a jego głos drżał, gdy unikał wzroku Stephena. – Nie chciałem sprawić kłopotów Karen. Po prostu przyszedłem przynieść jej owoce.
– Nie musisz mi się tłumaczyć – powiedział Stephen spokojnie, a jego oczy były utkwione w






