Wyraz twarzy Jenny stwardniał, gdy jej wzrok omiótł dwójkę gości, którzy plotkowali na temat Goldingów. Zanim zdążyła się odezwać, usłyszała prychnięcie starszego pana Fausta. Zganił ich: "Wszyscy tutaj są moimi gośćmi. Doceniam ich obecność na moich urodzinach, niezależnie od ich pochodzenia. Dla mnie wszyscy są sobie równi. Jeśli jeszcze raz usłyszę, że ktoś źle mówi o innych, wyciągnę z tego su






