Jenny zaczerwieniła się na domysł sołtysa. Zamierzała sprostować relację łączącą ją z Alekiem, ale on odezwał się w tej samej chwili: "Zajmijmy się twoją raną. Poprosiłem Vincenta, żeby sprowadził tu ekipę ratunkową. Powinni niedługo dotrzeć".
"Dobrze". Nie oponowała, ponieważ musiała opatrzyć zranioną prawą łydkę, by nie wdało się zakażenie.
Alec pomógł jej dojść do tymczasowego namiotu. Natychmi






