Czołgając się przez otwór, Jenny podążała za dźwiękami płaczu i szybko zlokalizowała dzieci. Miały na tyle szczęścia, że ukryły się w rogu pod ścianą, tworzącym trójkąt życia, który uchronił je przed zmiażdżeniem przez gruzy.
Podeszła bliżej i zawołała łagodnie: – Lilian, Justin, nic wam nie jest?
Dzieci były zszokowane, słysząc czyjś głos, i zalały się łzami, gdy rozpoznały Jenny. – Jenny!
Wypełz






