– Nie zatrzymuj się! – krzyczy Perry w mojej głowie, gdy zwalniam samochód.
Wskakuje na dach z Jordanem i Tulie. Dzieci płaczą, a ja nie wiem, jak opanować sytuację. Tulie wciska się na siedzenie pasażera i sięga nade mną, by otworzyć bagażnik. Jordan wślizguje się z nią, a Perry wchodzi przez tył.
– Czy ktoś inny może prowadzić? – pytam.
– Nie, skup się. Musisz powstrzymać się od paniki – mówi Jo






