– W porządku – opieram się, krzyżując ramiona na piersi. – Nie możemy ruszyć dalej bez zawarcia jakiejś formy sojuszu między naszą trójką. Oczywiście zareagowałam instynktownie, kiedy cię naznaczyłam, bo byłaś dla mnie wredna – wskazuję na Ansley. – I w końcu rozumiem, dlaczego zrobiłaś to w ten sposób.
– Dziękuję – Knight uśmiecha się zadowolony. Pokazuję mu środkowy palec i odwracam się do niej.






