Przez to, że Karima się nad nimi znęcała, od jakiegoś czasu żywili urazę, ale nie mieli na kim wyładować złości.
Głos Bianki przyciągnął ich uwagę.
Spojrzeli na nią wszyscy naraz.
Bianca nerwowo złapała brzeg spódnicy i wyszeptała ponownie: – Czy mogę już iść?
Dyrektor natychmiast zaprotestował: – Nie waż się iść! To jeszcze nie koniec! Celii ledwo udało się uniknąć wypadku! To wszystko twoja wina






