Charlie zaniemówił.
Chłodno wpatrywał się w dziewczynkę.
Poczuła się jakoś przestraszona i schowała za Lisicą.
– Tatusiu, boję się…
Lisica nie mogła się powstrzymać i roześmiała się.
Jej ramię drżało. – Paul, czemu taki poważny? Mówi do ciebie tatusiu. Straszysz ją.
Charlie zachował kamienną twarz. – Nie straszę.
Lisica bez wahania go przedrzeźniała. – Przed chwilą się ze mnie śmiałeś? Nie możesz






