Sonia nie wiedziała, jak znalazła się w parku, i to ją martwiło. Ale nie tak bardzo, jak wyraz twarzy jej ojca, który wpatrywał się w nią bez słowa.
Pozostali synowie zamilkli, gdy poczuli obecność ojca.
Każdy z nich czekał, jaki będzie jego następny ruch.
Ferins nie drgnął. Wpatrywał się w Sonię, aż poczuła, że zaraz rozpuści się pod jego spojrzeniem.
– Zostawcie nas samych – powiedział w końcu.






