RAMON
Coś było nie tak. Gdzieś, i w jakiś sposób, coś poszło okropnie źle.
Sonia zachowywała się dziwnie. Była też zdystansowana.
Zdawałem sobie w pełni sprawę z tego, że jej czas w mojej watasze nie był usłany różami.
Właściwie, mogłem przyznać, że odegrałem ogromną rolę w wielu jej cierpieniach.
Jednak myślałem, że zbliżamy się do siebie bardziej niż kiedykolwiek.
Myślałem, że pomimo całej urazy






