Drzwi zaskrzypiały, gdy Ethan wszedł do domu, a wczesne poranne światło wlało się na wypolerowaną podłogę. Potarł kark, mięśnie napięte z wyczerpania. Marynarka od garnituru luźno zwisała mu na ramieniu, a woń stęchlizny whisky i żalu przylegała do skóry.
Zamarł w pół kroku na dźwięk głosu przecinającego ciszę.
– Gdzie byłeś?
Ethan gwałtownie podniósł głowę. Olivia stała w przedpokoju, z ramionami






