Telefon Sophie zawibrował na granitowym blacie, a ostry brzęk roztrzaskał niedzielną popołudniową ciszę jak kamień rzucony w szkło. Para leniwie unosiła się z jej herbaty rumiankowej, zwijając się w niewidzialne wzory, które zdawały się kpić z chaosu kotłującego się w jej żołądku. Imię Dana błysnęło na ekranie, a jej serce wykonało znajome potknięcie – to zarezerwowane dla rodzinnych telefonów, kt






