Odgłos cichego trzasku rozniósł się po domu, a zaraz po nim stłumiony płacz Nelly. Sophie zamarła w pół składania sukienki, serce zabiło jej mocniej. Upuściła materiał i wybiegła z pokoju, podążając za zamieszaniem.
U podnóża monumentalnych schodów stał jej ojciec, Ronald. Jego twarz była posępna jak burzowe chmury, a przeszywające spojrzenie utkwione w małej Nelly, która w drobnej rączce ściskała






