Obcasy Adory stukały o chodnik, rytm zsynchronizowany z łomotaniem w jej głowie. Latarnie rzucały długie cienie, gdy szła, każdy z nich rozciągał się jak widmo jej mrocznych myśli. Mocniej zacisnęła dłoń na torbie przewieszonej przez ramię, ciężar jej decyzji przygniatał jej pierś.
"To musi się skończyć" - szepnęła do siebie, a jej oddech był widoczny w chłodnym, nocnym powietrzu. "Tak czy inaczej






